Przez ostatnie 25 lat miałem okazję obserwować, jak zmienia się świat zarządzania ludźmi. Pamiętam czasy, gdy dział personalny kojarzył się głównie z kadrami, naliczaniem wynagrodzeń i organizacją szkoleń. Później przyszła era employer brandingu, zarządzania talentami, kompetencji przyszłości, agile, wellbeingu i pracy hybrydowej. Każda z tych koncepcji wnosiła coś wartościowego, ale wiele z nich z czasem stawało się jedynie kolejnym modnym hasłem.
Dziś podobne pytanie pojawia się w kontekście Employee Experience (EX). Czy rzeczywiście jest to nowa filozofia zarządzania pracownikami, czy jedynie kolejne modne określenie na działania, które odpowiedzialni pracodawcy realizowali od lat?
Moim zdaniem odpowiedź brzmi: Employee Experience może być ogromną przewagą konkurencyjną, ale tylko wtedy, gdy przestaje być projektem HR, a staje się sposobem myślenia całej organizacji.
Employee Experience to nie benefity
Jednym z największych błędów, jakie obserwuję, jest sprowadzanie Employee Experience do listy benefitów. Owoce w biurze, karta sportowa, prywatna opieka medyczna czy integracje są wartościowe, ale same w sobie nie budują doświadczeń pracownika.
Doświadczenie pracownika tworzy wszystko to, z czym spotyka się każdego dnia – od pierwszego kontaktu z firmą jako kandydat, przez proces rekrutacji, onboarding, relacje z przełożonym, sposób podejmowania decyzji, kulturę informacji zwrotnej, możliwości rozwoju, aż po moment odejścia z organizacji.
Pracownik nie ocenia firmy na podstawie deklaracji zapisanych w strategii HR. Ocenia ją na podstawie codziennych doświadczeń.
Jeżeli organizacja mówi o partnerstwie, a menedżer nie słucha swoich ludzi, powstaje dysonans. Jeżeli deklaruje rozwój, ale od dwóch lat nikt nie rozmawiał z pracownikiem o jego planach zawodowych, trudno mówić o pozytywnym Employee Experience.
Największy wpływ ma… bezpośredni przełożony
Przez lata realizowałem badania satysfakcji pracowników i niemal zawsze pojawiał się ten sam wniosek: Ludzie rzadko odchodzą z powodu firmy jako takiej – znacznie częściej odchodzą od swoich przełożonych.
Można posiadać nowoczesne biuro, atrakcyjny system benefitów i rozbudowane programy rozwojowe, ale jeżeli codzienna współpraca z menedżerem opiera się na braku zaufania, mikrozarządzaniu lub unikaniu rozmów, całe Employee Experience przestaje istnieć.
Dlatego organizacje, które naprawdę chcą budować pozytywne doświadczenia pracowników, powinny inwestować przede wszystkim w rozwój kompetencji menedżerskich.
Dobry lider nie jest dziś wyłącznie ekspertem merytorycznym. Jest osobą, która potrafi budować zaufanie, prowadzić rozmowy rozwojowe, udzielać informacji zwrotnej i tworzyć środowisko, w którym ludzie chcą angażować się bardziej niż wymaga tego zakres obowiązków.
Employee Experience zaczyna się dużo wcześniej niż pierwszego dnia pracy
Coraz częściej kandydaci wyrabiają sobie opinię o firmie jeszcze przed rozmową kwalifikacyjną. Szybkość odpowiedzi na aplikację, sposób prowadzenia rekrutacji, kultura komunikacji, transparentność wynagrodzenia czy jakość informacji zwrotnej stają się elementami doświadczenia pracownika, zanim formalnie nim zostanie.
Podobnie wygląda onboarding. Pierwsze tygodnie pracy często decydują o tym, czy nowo zatrudniona osoba pozostanie w organizacji na lata, czy zacznie przeglądać oferty po kilku miesiącach. Dobrze zaprojektowany onboarding nie polega na przekazaniu regulaminów i sprzętu komputerowego. To proces budowania relacji, poczucia bezpieczeństwa i przekonania, że pracownik podjął właściwą decyzję.
Nie da się zbudować dobrego EX bez słuchania ludzi
Jednym z najczęściej popełnianych błędów jest projektowanie doświadczeń pracowników zza biurka. Zarządy i działy HR często zakładają, że wiedzą, czego potrzebują pracownicy. Tymczasem rzeczywistość bywa zupełnie inna. Dlatego coraz większego znaczenia nabierają regularne badania opinii, krótkie ankiety typu pulse check, wywiady z pracownikami oraz rozmowy prowadzone po zakończeniu okresu próbnego czy podczas odejścia z organizacji. Najważniejsze jednak nie jest samo zbieranie opinii. Pracownicy bardzo szybko zauważają, czy organizacja rzeczywiście wyciąga wnioski z przekazywanego feedbacku. Jeżeli przez kolejne lata pytamy o to samo i nic się nie zmienia, poziom zaufania gwałtownie spada.
Employee Experience to także efektywność biznesowa
Jeszcze kilkanaście lat temu działania HR często postrzegano jako koszt.Dzisiaj coraz więcej organizacji potrafi policzyć, ile kosztuje wysoka rotacja, długotrwała rekrutacja, niskie zaangażowanie czy absencje. Lepsze doświadczenia pracowników przekładają się na konkretne wskaźniki biznesowe:
• niższą rotację,
• krótszy czas rekrutacji,
• wyższe zaangażowanie,
• większą produktywność,
• lepszą jakość obsługi klienta,
• wyższą innowacyjność zespołów.
Nie dzieje się to automatycznie, ale zależność jest bardzo wyraźna. Zadowoleni pracownicy częściej zostają ambasadorami organizacji, polecają ją znajomym i budują pozytywne doświadczenia klientów.Nie bez powodu mówi się dziś, że Customer Experience zaczyna się od Employee Experience.
Technologia pomaga, ale nie zastąpi relacji
Cyfryzacja procesów HR przestała być wyborem – stała się koniecznością. Organizacje inwestują w platformy HR, rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, chatboty, systemy samoobsługowe czy zaawansowaną analitykę danych. To narzędzia, które pozwalają usprawniać procesy, podejmować trafniejsze decyzje i lepiej odpowiadać na potrzeby pracowników.
Jednak nawet najbardziej zaawansowana technologia nie zastąpi autentycznej rozmowy z przełożonym ani kultury organizacyjnej opartej na zaufaniu i szacunku. Employee Experience buduje się przede wszystkim poprzez codzienne relacje, a nie wyłącznie poprzez kolejne funkcjonalności systemów.
Dlatego nowoczesne rozwiązania HR powinny wspierać ludzi, a nie ich zastępować. Dobrym przykładem jest S y n e r d i – platforma zaprojektowana z myślą o wzmacnianiu doświadczeń pracowników i dostarczaniu menedżerom oraz działom HR rzetelnych danych do podejmowania decyzji..
Technologia ma największą wartość wtedy, gdy ogranicza administrację, porządkuje informacje i daje menedżerom więcej czasu na to, czego nie da się zautomatyzować – rozmowę, rozwój pracowników i budowanie relacji opartych na zaufaniu. To właśnie w tym miejscu spotykają się nowoczesne narzędzia i prawdziwy Employee Experienc
Czy Employee Experience to chwilowa moda?
Moim zdaniem nie. Moda dotyczy raczej nazewnictwa. Dobre organizacje od lat wiedziały, że ludzie osiągają najlepsze wyniki tam, gdzie czują się doceniani, mają wpływ na swoją pracę i rozumieją sens wykonywanych zadań. Nowością jest to, że dziś potrafimy te doświadczenia świadomie projektować, mierzyć i analizować. Employee Experience nie zastępuje klasycznego HR. Jest jego naturalnym rozwinięciem. Łączy procesy personalne z kulturą organizacyjną, stylem przywództwa i strategią biznesową.
Po 25 latach pracy w HR jestem przekonany, że największą przewagą konkurencyjną organizacji nie są technologie ani procedury. Są nią ludzie. Ale ludzie pozostają zaangażowani tylko wtedy, gdy codziennie doświadczają szacunku, zaufania, sprawiedliwego traktowania i możliwości rozwoju. Employee Experience nie jest więc modnym sloganem. Jest konsekwencją dojrzałego podejścia do zarządzania organizacją. Firmy, które zrozumieją tę zależność, będą skuteczniej przyciągać talenty, ograniczać rotację i budować silniejsze, bardziej odporne zespoły. Te natomiast, które potraktują EX wyłącznie jako kolejny projekt HR lub element marketingu pracodawcy, prędzej czy później przekonają się, że najlepszych pracowników nie zatrzymuje się hasłami, lecz codziennym doświadczeniem pracy.
Newsletter Synerdi.pl
Zapisz się i odbierz kod promocyjny
20% extra zniżki na pierwszą roczną licencję Synerdi.pl.
Będziesz otrzymywać wiedzę ważną dla pracodawców,
newsy o rozwoju naszego oprogramowania
oraz najlepszych promocjach i wydarzeniach.
Dziękujemy!
Sprawdź swoją skrzynkę mailową. Otrzymasz wiadomość zawierającą link do potwierdzenia zapisu na newsletter, kliknij w nią aby się w pełni zarejestrować.
Zainteresował Cię ten artykuł? Udostępnij go!
